Empatyk czy nadwrażliwiec – na przykładzie

Ten tekst nawiązuje do postu „Empatyk a nadwrażliwiec”, w którym wskazałam generalne różnice między empatykiem a osobą o wysokiej  wrażliwości. Ostatnio miałam okazję bliżej poznać kobietę, która jest świetnym przykładem ilustrującym ten artykuł. Mam nadzieję, że będzie pomocny w sytuacjach, gdy nie będziesz pewny co do oceny kogoś lub nawet samego  siebie.

Na początku chcę zastrzec, że mam do tej osoby wielki szacunek i nie jest moim zamiarem ją oceniać w kategorii, co jest według mnie dobre, a co złe. Szanuję ścieżkę, którą wybrała, traktuję ją po prostu jako mojego kolejnego nauczyciela. Obserwując ją mogłam zweryfikować moje teorie i wyciągnąć wnioski.

Przyjmijmy, że ma na imię Dorota (imię nieprawdziwe), kobieta w średnim wieku, zamężna. Członek rodziny mojej znajomej. Poznałyśmy się kilka lat temu na wspólnych imprezach.

Przy pierwszym poznaniu wydała mi się badzo sympatyczna, kontaktowa, życzliwa. Mój system odbiorczy zadziałał generalnie na „tak”, widzę tę osobę jako pozytywną. Jednak moja intuicja dawała mi dziwne sygnały: „Tak…, ale…”

Od mojej znajomej słyszałam później niezbyt miłe historie o pani Dorocie, a szczególnie o jej mężu. Trudno mi było wręcz uwierzyć, że mogliby spowodować poważne konflikty, o których mi opowiadała, wręcz czasami absolutnie zatruć i obrzydzić komuś życie.

Użyję kryteriów, o których pisałam w tekstach „Po pierwsze nie  szkodzić” i testu „Czy jesteś empatykiem?”.

To, co wysuwa się na pierwszy plan przy poznaniu pani Doroty to wyrażanie przez nią chęci pomocy w różnej formie, a jeśli nie ona pomoże, to na pewno jej mąż. Empatyk? Tak.

Dorota wykazuje wielką wrażliwość. Szczególnie jest wrażliwa na cudzą krzywdę. Z przejęciem ogląda zwłaszcza programy paradokumentalne i żywo reaguje, gdy ktoś zachowuje się  nieetycznie. Wtedy głośno i zdecydowanie oburza się na kłamstwa, zdradę, pogardę okazywane osobom występującym w audycji. Bardzo emocjonalnie reaguje na krzywdę zwierząt. Na facebooku dzieli się zdjęciami zwierząt poszukujących nowego domu, kalekich, zabiedzonych, uratowanych przed śmiercią. Smutne historie, nawet te kończące się happy endem powodują nieukrywaną emocjonalną reakcję, ogromne wzruszenie i płacz. Wszystko wskazuje na wielkie, wrażliwe serce. Empatyk? Tak.

Sama jest właścicielką zwierzęcia, które bardzo kocha. Traktuje je jak członka rodziny, dba o nie, martwi się najmniejszym, nawet potencjalnym kłopotem, chętnie wręcz ustąpi zwierzęciu, aby tylko miało komfort, często nawet przedkłada je ponad innych ludzi. Empatyk? Tak.

Dba również o męża, widać, że bardzo liczy się z jego zdaniem, chce, by miał pełną wygodę. Jest przykładną żoną, bardzo dobra gospodynią. Empatyk? Tak.

Co prawda, jej relacja z mężem jest dość skomplikowana. To ona bardziej się stara zabiegać o męża, który wydaje się łaskawie pozwalać sobą się zaopiekować. Wykazuje on wręcz cechy osobowości narcystycznej, często negatywnie się wyraża o Dorocie, nawet publicznie, uderzając w jej poczucie godności. Ta krytyka przez nią jest niby lekceważona, niby obracana w żart, ale nieraz widać, że po prostu ją rani. Jest to bardzo częsty wzorzec relacji partnerskiej nieuświadomionego empatyka.

Jest wyczulona na energie, opowiadała mi, że któregoś razu w mieszkaniu wyraźnie odczuła obecność osoby zmarłej. Empatyk? Tak.

Dorota również intuicyjnie rozpoznaje charaktery i rzadko się myli w ocenie poznanych ludzi. Empatyk? Tak.

Bazując na tych obserwacjach wydawać by się mogło, że mam do czynienia z empatykiem, co prawda trochę egzaltowanym, porozumiewałybyśmy się wręcz bez słów. Pełna harmonia i sielanka. Zostaniemy przyjaciółkami.

I teraz pojawia się to „ale…”, o którym mówiła moja intuicja.

Jeszcze raz zaznaczam, że nie chcę oceniać. To tylko moje obserwacje.

Dorota jest chętna do pomocy. Ale… Ta pomoc bywa okazana tylko wtedy, kiedy to było jej wygodne i tylko na jej warunkach. Powiecie, że to tylko dobrze o niej świadczy, jako empatyk jest na tyle uświadomiona, że stała się asertywna i nie pozwala sobie włazić na głowę. To byłoby zrozumiałe. Jednak okazało się, że fakt udzielenia pomocy ma formę zaciągania zobowiązania. Ja teraz pomagam tobie, a odbiorę ten „dług”, gdy uznam za stosowne. Jeśli mi odmówisz, będziesz skreślony, bo okazałeś się niewdzięczny. “Bezinteresowna” pomoc jest tylko tego zapowiedzią, na pokaz.

Zbliżenie się do kogoś, a szczególnie w jakieś formie zależność (ów „dług”) według Doroty daje jej prawo do wyrażania nieskrępowanie jej opinii na różne tematy związane z wyborami i postępowaniem osoby, wobec której czuje się „nadrzędna”. Objawia się to często w ogóle nie ukrywanym wścibstwem i perorami, jak należy postępować, potępieniem czyichś decyzji. Ona decyduje, według własnych kryteriów, kto na co zasługuje. Odmierza to dokładnie sobie tylko znaną miarką. Mamy tu do czynienia z zaprzeczeniem podstawowych praw kodeksu empatyka: „nie szkodzę” oraz „respektuję i szanuję każdego człowieka”. Bardzo wyraźnie przemawia przez Dorotę ego szukające platformy, by potwierdzić jej nadrzędność. Empatyk wie, że wszyscy jesteśmy równi, choć wybieramy różne ścieżki, ale to nie do niego należy ocena. Empatyk? Nie.

Jako empatyk, osoba odczuwająca emocje innych, powinna wiedzieć, że narzucanie swojej woli i warunków, potępianie wyborów w sposób bardzo bezpośredni wzbudza w drugiej osobie uczucie skrępowania i dyskomfortu. Wścibstwo i wymądrzanie się nie jest właściwą drogą budowania relacji i wzajemniego zaufania. Empatyk? Nie.

Dorota jest osobą bardzo gadatliwą, ma dużo historii do opowiedzenia o innych. Każda jednak opowieść jest zabarwiona nutą sensacji i oczywiście zawiera ocenę jej bohaterów, często negatywną i naganną. Bardzo chętnie słucha, jednak nie na zasadzie zostawienia przestrzeni, by ktoś bezpiecznie mógł się wypowiedzieć. Jest to zdobywanie informacji, które zostaną powtórzone dalej, przy innej okazji, w innym gronie. To kolejny objaw ego, które szuka narzędzi, by wykazać swoją nadrzędność. Znów zaprzecza zasadom: „nie szkodzę”, „respektuję i szanuję każdego człowieka”, „nie zazdroszczę”. Okazuje się fałszywa, kreując złudne poczucie zaufania.

Obserwowałam sytuację, gdy odwiedziła mnie z dzieckiem. Zapowiadała, że przyszła „tylko na chwilę”. Wizyta przedłużyła się do paru godzin. Nawet nie jest istotne, ze nie uszanowała mojego czasu. Obserwowałam jej dziecko, które w końcu położyło się na podłodze w akcie desperacji, pokazując, że już jest zupełnie zmęczone, znudzone, czuje się niekomfortowo i powtarzało cicho jak mantrę: „Do domu”. Dorota nie reagowala nawet, gdy zwracało się uwagę na to dziecko. „Zaraz wychodzimy” – przedłużało się o następna godzinę. Gdzie było to odczuwanie emocji drugiego czlowieka? Tym razem absolutnie nieobecne.

Podsumowując, czy Dorota jest empatykiem? Na podstawie dominujących cech, obserwując z zewnątrz, wydawałoby się, że tak. Biorąc jednak pod uwagę całokształt poczynionych przeze mnie obserwacji, powiem, że mogę ją zakwalifikować jedynie jako osobę o wysokiej wrażliwości (nadwrażliwca), szczególnie dotyczącej świata zwierząt.

Czy może zostać empatykiem? Jak najbardziej. Ma wiele zalet empatyka, jednak musiałaby rozpoznać i odczuć potrzebę pracy nad swoim ego. To ego trzyma nas w realiach współzawodnictwa, zazdrości, pogardy i potrzeby okazywania nad kimś przewagi. Musiałaby się wsłuchać w siebie, zastanowić nad pobudkami swojego postępowania i jaki ma ono wpływ na ludzi wokół niej.

Szanuję jej drogę, bo jest przez nią wybrana. Nie jest moim zadaniem ją „nawracać”. Gdyby przyszedł w jej życiu moment, że chciałaby się świadomie zmienić, może liczyć na moją pomoc. Zostawiam ją jednak tam, gdzie jest, w obecnym punkcie jej życia i świadomości. Będzie nadal jedynie moją znajomą, z którą nie planuję często się spotykać.

Ciekawa jestem, czy w swoim życiu spotkałeś podobne osoby, doskonale się maskujące, na pozór dobre i empatyczne, które po bliższym poznaniu pokazały niezbyt miłą, prawdziwą twarz.

woman in white wedding gown near orange car

Photo by Slobodan Josic on Pexels.com

 

 

 

Dodaj komentarz