Jak słuchać, by słyszeć

Jako empatycy mamy imperatyw, by pomagać innym.  Pierwszym krokiem w tym kierunku jest wsłuchanie się w czyjś problem. Często sam fakt, że poświęciliśmy komuś naszą uwagę jest wystarczającą pomocą. Czy zdarzyło Ci zostać zagadniętym przez zupełnie obcego człowieka i usłyszeć całą jego historię, włącznie z bardzo prywatnymi detalami? Czy po takiej rozmowie ten ktoś powiedział Ci, że właściwie nie rozumie, dlaczego tak otworzył się przed Tobą, jak przed nikim innym?

Taka opinia nie dziwi empatyka, ponieważ okazuje on szczere zainteresowanie, szacunek i empatię wobec ludzi. To ośmiela innych, by nam zaufać i się otworzyć. Intuicyjnue czują, że stworzymy wokół nas i rozmówcy bezpieczną przestrzeń, nie będziemy atakować ani osądzać.

Nasz dar odczuwania emocji innej osoby pomaga nam utożsamić się z jej problemami. Stajemy się prawie czyimś lustrem, bratem- bliźniakiem, pokrewną duszą, nawet jeśli trwa to tylko przez krótką chwilę. Przez to emanujemy atmosferą bliskości.

Ostatnio brałam udział w kursie z zakresu zdrowia psychicznego. Jednym z tekstów, jaki  otrzymałam był materiał Kanadyjskiej Komisji ds. Zdrowia Psychicznego (Mental Health Commission of Canada) zatytułowany „Słuchasz mnie, kiedy…”

Uważam, że ten artykuł jest interesujący z dwóch powodów.

Uświadamia nam on, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy robić czy mówić, słuchając.

Natomiast, jeśli to my mamy potrzebę podzielenia się z kimś naszymi przemyśleniami lub problemami, na podstawie tego tekstu łatwiej rozpoznamy, czy dokonaliśmy dobrego wyboru otwierając się przed daną osobą.

„Słuchasz mnie, kiedy…” (tłum. empatykpl)

Nie słuchasz mnie, kiedy…

  • lekceważysz mnie i nie zależy ci na mnie, chyba że znajdziesz we mnie coś, co cię zainteresuje
  • twierdzisz, że mnie rozumiesz, choć nawet dobrze mnie nie znasz
  • wiesz, jak rozwiązać mój problem, nawet zanim skończyłem mówić, z czym się borykam
  • przerywasz mi w trakcie wypowiedzi
  • rozmawiasz z inną osobą, która jest w tym samym pomieszczeniu
  • niecierpliwisz się, by mi coś powiedzieć lub mnie poprawić
  • starasz się zrozumieć szczegóły, a nie rozpoznajesz uczuć kryjących się za słowami
  • czujesz się zakłopotany moim problemem i próbujesz go ominąć
  • czujesz się podekscytowany i zaangażowany w to, co ci powiedziałem i chcesz mi przerwać zanim dopuszczę cię do głosu
  • masz potrzebę, by czuć się ważny
  • opowiadasz mi o swoich doświadczeniach, przez co moje wydają się mało znaczące
  • odrzucasz moje podziękowanie, mówiąc że nic przecież nie zrobiłeś

Słuchasz mnie, kiedy…

  •  z wyczuciem wkraczasz w moją prywatną przestrzeń i pozwalasz mi być sobą
  • szczerze chcesz mnie zrozumieć, nawet gdy to, co mówię nie ma większego sensu
  • przyjmujesz mój punkt widzenia, nawet jeśli jest on diametralnie różny od twoich poglądów
  • zorientowałeś się, że zabrałem ci godzinę i czujesz się trochę zmęczony i wydrenowany (w przypadku empatyka, niestety,  sluchanie kosztuje zazwyczaj dużo więcej energii, ale empatyk chętnie i szczerze się poświęca – przyp. empatykpl)
  • nie opowiedziałeś mi tej śmiesznej historii, którą niecierpliwie chciałeś mi przekazać
  • pozwoliłeś mi na podjęcie własnej decyzji, mimo że czułeś, że może być błędna
  • nie rozwiązałeś moich problemów, ale zaufałeś, że poradzę sobie z kłopotami w mój własny sposób
  • dałeś mi wystarczająco dużo przestrzeni na to, bym sam odkrył, dlaczego jestem zdenerwowany i wystarczająco dużo czasu, bym zastanowił się, co jest dla mnie najlepsze
  • powstrzymałeś chęć, by udzielić mi dobrej rady
  • zaakceptowałeś moją wdzięczność mówiąc, że cieszysz się, że mogłeś mi pomóc

 

O ile łatwo jest zrozumieć konieczność koncentracji uwagi na rozmówcy i jego wypowiedzi, o tyle wstrzymanie się od wypowiadania opinii i radzenia może sprawić empatykowi kłopot. Empatyk z natury chce widzieć harmonię i szczęście w życiu innych ludzi, w związku z tym ilekroć usłyszy, że komuś tego brakuje, natychmiast pragnie ruszyć na ratunek. Nie ma to nic wspólnego z egoizmem przejawiającym się w postawie „wiem lepiej, ja ci powiem, co zrobić, więc musisz postapić, jak ci mówię”.

Jednak mimo że z własnego doświadczenia wiem, że doradzanie komuś może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego, niestety czasem trudno mi jako empatykowi wyzbyć się odruchu „naprawiacza”. W naturze empatyka głęboko tkwi poczucie, że gdyby ta druga osoba nas posłuchała, nie cierpiałaby tak bardzo, bo przecież nasza wyostrzona intuicja daje wyraźne wskazówki, jak ktoś powinien postąpić. Wydaje się nam, że znamy drogę na skróty.

Pamiętam moment, kiedy przeżywałam ogromne trudności i zdobyłam się na to, by się otworzyć i opowiedzieć o tym, co czuję. W zamian  od osoby, którę dażyłam zaufaniem usłyszałam całą listę porad. Poczułam wielki zawód, bo w danym momencie po prostu chciałam, by ktoś mnie empatycznie wysłuchał (tak, empatyk też potrzebuje czyjegoś ucha). Jakże byłam rozczarowana faktem, że ze wszystkich sił pragnie ona mnie „naprawić” w ciągu jednej rozmowy. Na koniec stwierdziła „No nie wiem, co ci jeszcze mogę poradzić”. Czułam jej frustrację i jednocześnie miałam odczucie, że ta rozmowa była właściwie stratą czasu, bo nie wniosła nic pozytywnego w moje życie oprócz postanowienia, że nastepnym razem muszę wstrzymać się od takich rozmów z tę osobą. Czy chciała mnie zranić? Nie, miała jak najlepsze intencje, by mi pomóc. Czy mi pomogła? Nie, bo poczułam się okropnie, że ktoś widzi tyle możliwości wyjścia z mojej sytuacji, a ja nie jestem na to gotowa ani nie jestem w stanie zaakceptować żadnego z rozwiązań, które mi przedstawiła.

Niestety ciągle musimy przypominać sobie, że każdy znalazł się na tym świecie, by się uczyć i to uczyć na własnych błędach. Takie lekcje, acz bolesne, są kolejnymi stopniami samodoskonalenia. Tylko w ten sposób sprawdzamy, kim naprawdę jesteśmy, co jest dla nas ważne, czego bronić, co odpuścić. Budujemy własny system wartości. Nie można więc nikogo pozbawiać możliwości poznania siebie. Nie można nikogo „zbawić” na siłę, np. nie można nikogo wyrwać z nałogu, jeśli ten ktoś sam tego nie chce. Nie można zakazać wyborów, nawet złych naszym zdaniem. Empatyku, badź cierpliwy i wyrozumiały. Daj innym swobodę potykania się i popełniania błędów.

Jednocześnie należy być czujnym. Jeśli w czasie rozmowy ktoś nas wprost zapyta o opinię, jak najbardziej warto wypowiedzieć swoje zdanie. Jednak niech to nie bedzie powiązane z oczekiwaniem, że nasze sugestie mają być potraktowane jak rozkaz. Gdy ktoś poprosi nas o pomoc, może być pewny, że empatyk zawsze będzie „na posterunku”, gotowy, by jej udzielić.

 

 

pexels-photo-630831.jpeg

 

3 uwagi do wpisu “Jak słuchać, by słyszeć

  1. Bzdety!
    Jeden , bardzo ograniczony punkt widzenia, właśnie taka jedyna święta racja! Kompletnie nie uwzględniająca bogactwa duszy i w związku z tym różnorodnych potrzeb. Z wypowiedzi widzę zaopatrzona w siebie ,zdecydowanie ,panią psycholog, która wie lepiej bo nauczyła się w jakiejś szkole. Ludzie są różni! I każda uniwersalna metoda nie będzie niczym więcej jak biciem piany dla samego bicia!

    Polubienie

    • Szanowny Czytelniku, przykro mi, że mój wpis wybudził tak emocjonalną reakcję. Nie jestem panią psycholog, choć lubię poszerzać swoją wiedzę. Prosta umiejętność okazania szacunku osobie, którą chcemy wysłuchać i pozwolenia jej na oczyszczenie i autorefleksję, zamiast serwowania porad jest jak najbardziej uniwersalna i podstawowa. Załuję, że moja intencja, aby uczulić przed narzucaniem komuś własnych recept i autorytatywnych opinii nie została zrozumiana. Poza tym przypominam, że prowadzę blog prywatny, przedstawiający mój jak najbardziej subiektywny punkt widzenia, empatyka, z którym się można zgadzać lub nie. Pozdrawiam, Empatykpl

      Polubienie

  2. Gdyby tu zaistniala jakakolwiek opinia można by się z nią zgadzać lub nie, tutaj brak jest opinii, chyba że za opinię uznamy zasady rodem z sluzb mundurowych.😆

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do empatykpl Anuluj pisanie odpowiedzi