Przyjrzyjmy się empatii

„Empatyk” jest pojęciem z pogranicza psychologii i parapsychologii.

Najpierw przyjrzyjmy się jednak empatii, z psychologicznego punktu widzenia.

Empatia to umiejętność rozpoznawania emocji swoich i innych ludzi oraz adekwatnego reagowania wobec uczuć okazywanych przez innych.

Gdy widzimy, że ktoś bliski się śmieje i cieszy, też czujemy radość. Gdy widzimy, że ktoś płacze, odczuwamy smutek i chcemy tę osobę pocieszyć.

Wydaje się to naturalną, normalną reakcją. Traktujemy drugą osobę, jak sami chcielibyśmy być traktowani – szukamy pocieszenia, gdy jest nam smutno, chcielibyśmy dzielić się naszą radością.

Zazwyczaj jednak jest potrzebny trening społeczny, aby w danej jednostce wyrobić odruchowe empatyczne reakcje.

Gdy małe dziecko płacze, intuicyjnie i odruchowo oczekuje ukojenia (zaspokojenia potrzeb emocjonalnych -czy się przestraszyło? czuje się samotne?) i zainteresowania (zaspokojenia potrzeb fizjologicznych -czy jest głodne lub musi być przewinięte?).

Na tym etapie, gdy relacje dziecko-rodzic są prawidłowe, uczy się ono rozpoznawania własnych emocji i tego, jak ludzie z otoczenia na nie reagują. Płaczę- tata mnie pociesza dając mi moją ulubioną zabawkę, boję się- mama trzyma mnie za rękę.

W wieku około 2 lat dziecko już wyodrębnia siebie, odróżnia od innych. Zaczynają się „kłopoty wychowawcze” – uderzanie, szczypanie, ciągnięcie, głośne krzyki. I to jest jeden z najistotniejszych etapów rozwoju, który zaważy nad tym, ile wytworzy się w dziecku empatii.

Emocje czujemy i okazujemy poprzez ciało (postawę mimikę, ból) -ciało sygnalizuje wewnątrz i na zewnątrz, co odczuwamy. Smutek  poprzez łzy, radość – śmiech, nadmiar emocji- dławienie w gardle itp. Jest to podstawowy kompas, dzięki któremu rozpoznajemy stany emocjonalne swoje i innych.

Jeśli dziecko umyślnie uderzy kogoś, nie czuje czyjegoś bólu. Ono czuje się inaczej, uderzenie mogło być wyrazem złości, frustracji, rozbawienia, czy potrzeby zwrócenia na siebie uwagi. Gdy taka sytuacja zostanie zignorowana lub reakcją będzie np. skrywający ból śmiech osoby uderzonej, dziecko dostaje komunikat, który jest sprzeczny z jego odczuciami. Gdy się samo uderzy, odczuwa ból, gdy uderzy kogoś, to tej osoby nic nie boli, wręcz odczuwa radość, bo się śmieje. Następuje więc rozdżwięk miedzy emocjami odczuwanymi a postrzeganymi – ty nie masz prawa mnie krzywdzić, bo sprawiasz mi ból, ale ja mogę krzywdzić ciebie, bo ciebie nie boli. Płaczesz – udajesz, bo przecież nie czujesz bólu, przykrości.

Równie ważne jest nauczenie dziecka empatii do otaczającego świata, szczególnie zwierząt. Zwierzę (myślę tu o domowych pupilach) zazwyczaj jest cierpliwe i wyrozumiałe, nie reaguje gwałtownie na nieumyślną krzywdę wyrządzoną mu przez dziecko. Jeśli jednak rodzice zaniedbają konieczność przedstawienia zwierzęcia jako istoty czującej, w jaki sposób dziecko ma zrozumieć, że nie wolno go krzywdzić? Nie wspomnę tu już o przykładach domów, gdzie jest wręcz przyjęte jako normalne np. kopnięcie psa lub fizyczne znęcanie, by pobudzić go do agresji.

Jeśli więc te etapy wychowawcze zostaną zaniedbane, dziecko zostawione same sobie, grozi to w przyszłości poważnymi problemami psychologicznymi danej osoby. Brak zdolności rozpoznawania własnych emocji i potrzeb, a przede wszystkim nieumiejętność postrzegania ich u innych i adekwatnego reagowania na nie mogą spowodować kłopoty z budowaniem zdrowych relacji czy utrzymaniem związku opartego na uczuciu i zaufaniu.

pexels-photo-193035.jpeg

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz