Człowiek bez głowy

Ciekawe, co ostatnio zostało mi pokazane (przypomniane?). Był to obraz ludzi „bez głowy”. Dlaczego cudzysłów? Wystarczy popatrzeć na mój nieudolny rysunek pod tekstem.

Oczywiście, jest to tylko jedna z perspektyw.

Ta szara chmura energii otaczająca ludzką głowę to jest ego, na które składa się mnóstwo elementów. To zbiór informacji, które w przeciągu naszego życia zbieramy z różnych źródeł. Będą tu głosy osób, które uznaliśmy za autorytety- rodziców, dziadków, partnerów życiowych, nauczycieli, może księży, członków grup, z którymi się utożsamiamy (społecznie, politycznie). Komunikaty wielokrotnie powtarzane lub opinie, które przyjęliśmy jako swoje, świadomie i podświadomie. Wzorce (społeczne, kulturowe), które zaakceptowaliśmy i powielamy. Programy, które wybraliśmy przed obecnym wcieleniem. Obciążenia pokoleniowe. Energia doświadczeń życiowych, traum psychicznych i ciała – jak sobie je tłumaczymy i przepracowujemy. Manipulacyjne informacje mediów. Nieuświadomione projekcje negatywnych energii (podczepionych do nas, skumulowanych w danych miejscu energii cierpienia czy przemocy).

Skoro tak wiele elementów kształtuje głos w naszej głowie, czy jesteś przekonany, że to, co myślisz w tej chwili jest tylko Twoje?

Musimy nabrać dystansu do tego bałaganu myśli, które nas bombardują. Rozważania w danej sprawie, którą w myślach oglądasz z różnych stron, zdecydowane i niezachwiane opinie w odniesieniu do osoby i wydarzenia – czy to na pewno są tylko Twoje?

Tę eneretyczną „ego-chmurę” przyjmujemy w dniu narodzin i nie opuszcza nas do śmierci. W najwcześniejszym okresie naszego życia, ponieważ nie jesteśmy jeszcze zdolni do samodzielnego działania i dopiero poznajemy świat, ten kokon wokół głowy jest jeszcze nie tak skrystalizowany i gęsty, jak w późniejszym czasie. Jest źródłem dziecięcej radości i otwartości na świat. Dorośli zazdroszczą dzieciom ufności, braku uprzedzeń, braku strachu. Te odczucia zatracamy z wiekiem, gdy dobudowuje się „hełm”, stając się coraz bardziej hermetyczny i stały. Dlaczego starsi ludzie są często bardzo skostniali i autorytatywni w swoich poglądach?…

Możemy się starać „likwidować”, wznosić się ponad, czy jakkowiek nie określi się proces ucieczki od ego. Według mnie to nie jest fizycznie możliwe. To tak jakby poprzez medytacje czy inne techniki duchowe chcieć się pozbyć nogi.

To, co możemy zrobić to pogodzić się z faktem, że dopóki istniejemy w fizycznym ciele będziemy mieli ego. Nasza praca powinna skupić się na krytycznym spojrzeniu w miarę naszych możliwości i samoświadomości na elementy, które możemy zidentyfikować i przeselekcjonować pod względem pożyteczności. Wyłączajmy autopilot jak najczęściej. Zatrzymajmy się, zastanówmy, co wpływa na naszą opinię, postępowanie, szczególnie to impulsywne. Fakt, że np. krzyczysz na swoje dziecko to świadoma Twoja reakcja, czy samopowielenie wzoru, który wyniosłeś z domu rodzinnego, bo tam nikt nie zawracał sobie głowy, by respektować Twoje uczucia i okazać wyrozumiałość.

Innym aspektem jest praca, by przeprogramować niektóre elementy ego.  Jedną z jego ważnych funcji jest sterowanie naszym postępowniem, by zapewnić przetrwanie egzystencji jednostki w fizycznym wymiarze. Jedni mają tę funkcję bardziej rozbudowani niż inni. Objawia się to np. w przekonaniu, że można kraść, rabować, oszukiwać, manipulować, aby tylko zapewnić sobie jak najlepsze warunki życia. Gdy wzrasta nasza samoświadomość, zaczynamy rozumieć, że nasz pobyt w tym mięsnym ubranku to nie jedyna i niepowtarzalna sytuacja. Pamiętamy, że wiele razy pojawialiśmy się na tym świecie, w różnych miejscach, środowiskach, wybieraliśmy różne płcie, rasy, narodowości. Odkrywamy w sobie znajome uczucie, że jest inny wymiar niż tu i teraz. Przypominamy sobie miłość do świata, ufność, radość utraconą w dzieciństwie.

Mając to na uwadze, zaprzyjaźnijmy się ze swoim ego. Potraktujmy je jak widzącego ciągłe zagrożenie ochroniarza, który ma za zadanie nas bronić do upadłego, za wszelką cenę i każdym sposobem. Porozmawiajmy z nim, uspokójmy, tłumaczmy, że jednak wiemy, co robimy, gdy odnosimy się do świata i ludzi z zaufaniem i dobrocią. Ego może się spokojnie przesunąć na boczne tory, stanąć z boku, gdy medytujemy, łączymy z naszą intuicją i opiekunami duchowymi. Z biegiem czasu jesteśmy w stanie wypracować z ego porozumienie i zaufanie, które pomoże nam w osiąganiu balansu między światem fizyczny i duchowym.

Dodaj komentarz